czwartek, 12 kwietnia 2012

Umowa pożyczki bez terminu zwrotu.

Najczęściej umowami pożyczki bez określonego terminu zwrotu są prywatne których dowodem jest tylko bankowe potwierdzenie przelewu. Umowa pożyczki została więc zawarta w formie ustnej i gdyby nie to potwierdzenie przelewu kwoty pożyczki, to taka ustna umowa praktycznie byłaby nie do udowodnienia że została rzeczywiście zawarta. Jeżeli mamy potwierdzenie przelewu i w tytule prawnym określenie jednoznacznie dające do zrozumienia że przelew ten jest udzieleniem pożyczki, nie powinno być problemu z otrzymaniem w sądzie wyroku uwzględniającego roszczenie. Trzeba jednak najpierw taką umowę pożyczki bez określonego terminu jej zwrotu wypowiedzieć i w tym samym piśmie wezwać do zapłaty w terminie sześciu tygodni od daty otrzymania wezwania, bo taki sześciotygodniowy termin jest minimalny i przepisowy w takim przypadku. I dopiero gdy termin ten upłynie, można zając się windykacja pożyczki wyłącznie z wniesieniem pozwu o zapłatę. Nie trzeba już wystosowywać do pożyczkobiorcy kolejnego wezwania do zapłaty.

wtorek, 27 marca 2012

Nakaz zapłaty a tytuł wykonawczy.

Niektórzy zamiennie posługują się pojęciami "nakaz zapłaty" oraz "tytuł wykonawczy" a to nie to samo, ładnie to praktycznie ktoś wyjaśnił na nowym blogu o windykacji. Postępowania sądowe o zapłatę mogą ciągnąć się i rok a nawet znacznie dłużej, nie przesadzam. Wskazane jest więc wykorzystać wszystkie dostępne metody windykacji przedsądowej ale oczywiści ew granicach obowiązującego prawa. Wprawna firma windykacyjna potrafi na tym etapie ściągnąć sporo należności z których windykacją sam wierzyciel nie był sobie w stanie poradzić. Przedsądowa windykacja ma sens przede wszystkim w odniesieniu do wierzytelności wynikających z prowadzenia działalności gospodarczej gdyż jak chodzi o długi osób prywatnych, to możliwości windykacji przedsądowej sa znacznie ograniczone.

środa, 14 marca 2012

Należności a kredyt firmowy

Konieczność zaciągnięcia kredytu firmowego wynika często nie z zamiaru rozwijania firmy i nie chodzi stricte o kredyt inwestycyjny ale po prostu o kredyt odnawialny który pozwoli uniknąć zapaści związanej z pogorszeniem się płynności finansowej. Nie chodzi mi tu jednak o kryzys na rynku jako przyczynę. Skądinąd nie wiem, czy w takim przypadku branie kredytu ma sens, no chyba że na zmianę kierunku działalności firmy. Chodzi mi natomiast o utratę płynności finansowej spowodowana zatorami płatniczymi, opóźnieniami w spływie należności od klientów i brak możliwości wyegzekwowania należności nawet w procesie twardej windykacji w tym również egzekucji komorniczej. Gdyby przedsiębiorcy przykładali baczniejszą uwagę do sprawdzania nowych klientów, to z pewnością byłoby mniej zaciąganych kredytów z których spłatą też są problemy. A rzeczywistość wygląda tak, że firmy wciąż lekceważą tego typu czynności, co mści się na nich bardzo dokuczliwie. Wielu przedsiębiorców i ich pracowników nawet nie sprawdza nowych klientów w Google. W licznych takich przypadkach, gdyby wykonali tylko te jedna czynność, to mogliby zapobiec stratom przedsiębiorstwa, bo potencjalny klient pojawiłby się w wynikach wyszukiwarki jako dłużnik lub dosadniej - oszust wpisany prze jakiś pokrzywdzony przez niego podmiot.